Świat fitnessu może tego nie polubić. Nowe stanowisko ACSM mocno upraszcza trening siłowy

Świat fitnessu może tego nie polubić. Nowe stanowisko ACSM mocno upraszcza trening siłowy
Przez lata trening siłowy stawał się coraz bardziej skomplikowany.
Ile razy w tygodniu powinienem ćwiczyć?
Czy lepsze są maszyny, hantle czy sztanga?
Czy każdą serię trzeba wykonywać do upadku mięśniowego?
Czy faza opuszczania ciężaru powinna trwać dwie, trzy, a może cztery sekundy?
Jak długa powinna być przerwa?
Czy trzeba stosować periodizację?
Czy powinienem robić trening rano czy wieczorem?
Czy lepiej wykonywać ćwiczenia wielostawowe, czy izolowane?
Czy hipertrofię buduje się dużym czy małym ciężarem?
Czy bez idealnego planu w ogóle warto zaczynać?
Internetowy świat fitnessu przez lata stworzył wokół tych pytań ogromny przemysł porad, metod, systemów i „optymalizacji”.
Tymczasem w 2026 roku American College of Sports Medicine opublikował nowe oficjalne stanowisko dotyczące treningu oporowego u zdrowych dorosłych.
I jego główny przekaz jest zaskakująco prosty:
dla większości ludzi największym problemem nie jest brak idealnego treningu. Problemem jest brak regularnego treningu w ogóle.
To nie jest pojedynczy eksperyment wykonany na kilkudziesięciu studentach.
Autorzy przeanalizowali 137 przeglądów systematycznych, obejmujących łącznie ponad 30 000 uczestników. Analizowane interwencje trwały co najmniej sześć tygodni, a badacze oceniali wpływ treningu oporowego na siłę, hipertrofię, moc, wytrzymałość mięśniową, szybkość skurczu oraz różne elementy sprawności fizycznej.
To sprawia, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej kompleksowych podsumowań współczesnej wiedzy o programowaniu treningu siłowego.
I wiele wniosków może być niewygodnych dla świata, który od lat przekonuje nas, że skuteczny trening musi być skomplikowany.
Najpierw najważniejsze: czym właściwie jest to badanie?
Publikacja nosi tytuł:
American College of Sports Medicine Position Stand. Resistance Training Prescription for Muscle Function, Hypertrophy, and Physical Performance in Healthy Adults: An Overview of Reviews.
Ukazała się w Medicine & Science in Sports & Exercise.
Nie jest to klasyczne badanie interwencyjne.
Jest to tzw. overview of reviews, często określane jako umbrella review, czyli przegląd przeglądów systematycznych.
Autorzy nie analizowali więc jednego eksperymentu.
Zebrali dziesiątki wcześniejszych przeglądów systematycznych i metaanaliz, które z kolei podsumowywały wyniki wielu badań randomizowanych.
Celem było zbadanie, które elementy programowania treningu rzeczywiście zmieniają jego efekty.
Badano między innymi:
- częstotliwość treningu,
- używane obciążenie,
- trening do upadku mięśniowego,
- czas napięcia mięśni,
- porę dnia,
- długość przerw,
- kolejność ćwiczeń,
- maszyny i wolne ciężary,
- trening na niestabilnym podłożu,
- ograniczenie przepływu krwi,
- zakres ruchu,
- tempo i rodzaj skurczu,
- trening eksplozywny,
- objętość,
- strukturę serii,
- periodizację,
- zmienność ćwiczeń.
To właśnie dlatego ta publikacja jest tak interesująca.
Zamiast odpowiadać na pytanie:
„Czy trening siłowy działa?”
autorzy próbują odpowiedzieć na trudniejsze pytanie:
„Które szczegóły treningu naprawdę robią różnicę?”
Największa różnica? Trening kontra brak treningu
Jeżeli miałbym wyciągnąć z całej publikacji tylko jeden wniosek, byłby właśnie ten.
Trening oporowy poprawiał:
- siłę,
- masę mięśniową,
- moc,
- wytrzymałość mięśniową,
- prędkość skurczu mięśni,
- szybkość chodu,
- równowagę,
- zdolność wstawania z krzesła,
- wynik w teście Timed Up-and-Go,
- wiele innych elementów funkcji fizycznej.
Autorzy podkreślają, że wiele różnych form treningu prowadziło do poprawy.
Nie tylko klasyczna siłownia.
Korzyści obserwowano również przy treningu:
- z gumami,
- obwodowym,
- wykonywanym w domu,
- velocity-based,
- opartym na innych formach oporu.
To fundamentalna zmiana perspektywy.
Dla osoby, która od pięciu lat regularnie trenuje i walczy o dodatkowe 2% wyniku, szczegóły programu mogą być ważne.
Ale dla ogromnej części społeczeństwa najważniejszym pytaniem nadal pozostaje:
czy wykonujesz jakikolwiek regularny trening oporowy?
Trening nie musi być idealny, żeby działał
Świat fitnessu bardzo lubi słowo „optymalny”.
Optymalna objętość.
Optymalny zakres powtórzeń.
Optymalny split.
Optymalne tempo.
Optymalna częstotliwość.
Problem polega na tym, że optymalizacja i skuteczność nie oznaczają tego samego.
Autorzy nowego stanowiska wyraźnie zwracają na to uwagę.
Bardzo wiele różnych programów może powodować istotną poprawę siły, hipertrofii i funkcji fizycznej.
Dopiero później można zastanawiać się, czy konkretna modyfikacja poprawi wynik jeszcze trochę bardziej.
To niezwykle ważne rozróżnienie.
Program nie musi być matematycznie idealny, aby był skuteczny.
Jak często trzeba trenować?
Jedna z najprostszych rekomendacji dotyczy częstotliwości.
Główne stanowisko ACSM brzmi:
zdrowi dorośli powinni wykonywać trening oporowy angażujący główne grupy mięśniowe przynajmniej dwa razy w tygodniu.
Ale robi się ciekawiej, gdy oddzielimy siłę od hipertrofii.
Dla siły częstotliwość ma znaczenie
Większa częstotliwość była związana z większymi przyrostami siły.
Praktyczna rekomendacja autorów to:
co najmniej 2 sesje tygodniowo.
Jednocześnie autorzy zaznaczają, że trudno wyznaczyć dokładną górną granicę.
Co więcej, wpływ częstotliwości zmniejsza się, kiedy całkowita objętość treningowa jest wyrównana.
Dla wzrostu mięśni sytuacja wygląda inaczej
Jeżeli tygodniowa objętość była taka sama, częstotliwość nie wpływała konsekwentnie na hipertrofię.
Porównywano nawet programy wykonywane od około jednego do ponad pięciu dni tygodniowo.
To oznacza, że dla wzrostu mięśni bardziej istotne może być:
ile pracy wykonujesz w skali tygodnia
niż:
na ile dni tę pracę rozłożysz.
Dlatego osoba wykonująca dziesięć odpowiednio ciężkich serii na daną grupę mięśniową podczas dwóch sesji może uzyskać podobne efekty jak osoba rozkładająca tę objętość na trzy czy cztery sesje.
Nie znaczy to oczywiście, że sposób rozłożenia treningu jest całkowicie obojętny.
Może wpływać na:
- zmęczenie,
- komfort,
- czas trwania sesji,
- jakość techniki,
- możliwość regeneracji.
Ale sama częstotliwość nie wygląda na magiczny klucz do hipertrofii.
Trening do upadku? Nie musisz
To jeden z ciekawszych i najbardziej praktycznych wniosków.
Przez lata wiele osób uważało, że serię należy wykonywać tak długo, aż dalsze powtórzenie stanie się niemożliwe.
Tymczasem w tym przeglądzie trening do momentary muscular failure nie dawał konsekwentnie większych przyrostów siły ani hipertrofii.
Autorzy później podsumowują to bardzo jasno:
wykonywanie serii do upadku nie jest konieczne, aby uzyskać poprawę siły, hipertrofii i mocy.
To nie oznacza jednak, że wysiłek nie ma znaczenia.
Wręcz przeciwnie.
Bodziec musi być wystarczająco silny.
Autorzy sugerują, że w wielu sytuacjach można kończyć serię, pozostawiając około 2–3 repetitions in reserve, czyli 2–3 potencjalne powtórzenia w zapasie.
Jednocześnie uczciwie zaznaczają, że obecne dowody nie pozwalają jeszcze ustalić jednej, precyzyjnej wartości RIR idealnej dla wszystkich.
Czyli:
wysiłek — tak.
Każda seria do absolutnego upadku — niekoniecznie.
Maszyny czy wolne ciężary?
To jeden z klasycznych sporów świata fitnessu.
Jedni przekonują, że wolne ciężary są bardziej „funkcjonalne”.
Inni wybierają maszyny, ponieważ łatwiej kontrolować na nich ruch.
W analizie ACSM nie wykazano konsekwentnej przewagi maszyn albo wolnych ciężarów w zakresie przyrostu siły.
To jest niezwykle praktyczna wiadomość.
Możesz trenować:
- sztangą,
- hantlami,
- na maszynach,
- gumami.
Jeżeli dana metoda pozwala Ci bezpiecznie wykonywać regularny trening z odpowiednim wysiłkiem, może być skuteczna.
To szczególnie istotne dla początkujących.
Człowiek nie musi zaczynać przygody z treningiem od skomplikowanych ćwiczeń technicznych.
Jeśli komfortowo czuje się na maszynach — może rozpocząć od maszyn.
Gumy oporowe również działają
To kolejna rzecz warta podkreślenia.
Trening z gumami oporowymi poprawiał zarówno siłę, jak i hipertrofię.
To rozszerza dostępność treningu oporowego.
Nie każdy:
- chce chodzić na siłownię,
- może chodzić na siłownię,
- ma czas na dojazdy,
- chce kupować sprzęt,
- dobrze czuje się w klubie fitness.
Dla takiej osoby zestaw gum może stanowić realne narzędzie do rozpoczęcia treningu.
I ponownie wracamy do nadrzędnej idei całej publikacji:
bariera wejścia powinna być jak najniższa.
Trening w domu? Też działa
Autorzy znaleźli również korzyści z treningu wykonywanego w domu.
Home-based resistance training poprawiał m.in.:
- siłę,
- wytrzymałość mięśniową,
- równowagę.
To szczególnie ważne z perspektywy zdrowia publicznego.
Jeżeli człowiek jest w stanie regularnie wykonywać w domu przysiady, wykroki, pompki, przyciągania z gumą i inne ruchy oporowe, może to być znacznie wartościowsze niż posiadanie perfekcyjnego planu treningowego, którego nigdy nie realizuje.
Jak duży ciężar trzeba podnosić?
Tutaj odpowiedź zależy od celu.
I to bardzo dobry przykład zasady specyficzności.
Chcesz maksymalizować siłę?
Wtedy ciężar rzeczywiście ma znaczenie.
ACSM wskazuje, że dla maksymalizacji siły korzystne były obciążenia:
≥80% 1RM.
W analizie widoczna była zależność dawka–odpowiedź: cięższy trening sprzyjał większym przyrostom maksymalnej siły.
Nie oznacza to, że lekki trening nie poprawi siły.
Oznacza, że jeśli Twoim celem jest podnoszenie bardzo dużych ciężarów, dobrze jest regularnie trenować z dużymi ciężarami.
Jest w tym dużo logiki.
Adaptacja jest specyficzna wobec bodźca.
A co, jeśli celem jest wzrost mięśni?
Tutaj wyniki są znacznie bardziej liberalne.
Hipertrofia nie różniła się konsekwentnie pomiędzy treningiem wykonywanym z obciążeniami od około:
30% do 100% 1RM.
To jeden z najważniejszych praktycznych wniosków publikacji.
Nie musisz trenować ekstremalnie ciężko, aby zwiększać masę mięśniową.
Można wykorzystywać zarówno stosunkowo lekkie, jak i ciężkie obciążenia.
To może mieć duże znaczenie dla:
- osób starszych,
- początkujących,
- osób obawiających się dużych ciężarów,
- osób trenujących w domu,
- osób korzystających z gum,
- ludzi preferujących maszyny.
Co naprawdę ma znaczenie dla hipertrofii? Objętość
Jeżeli jakaś zmienna konsekwentnie wyróżniała się w kontekście budowania masy mięśniowej, była nią objętość.
Autorzy rekomendują dla hipertrofii około:
≥10 serii na grupę mięśniową tygodniowo.
Nie oznacza to jednak:
„im więcej, tym lepiej”.
W dyskusji autorzy opisują bardzo ważne zjawisko:
malejące korzyści.
Na podstawie przywołanej meta-regresji wzrost efektów zaczynał się stopniowo wypłaszczać przy około:
- 2–3 seriach na ćwiczenie dla siły,
- 18–20 seriach tygodniowo na grupę mięśniową dla hipertrofii.
Czyli dwudziesta seria prawdopodobnie nie daje tyle samo korzyści co pierwsza czy druga.
To niezwykle ważna wiadomość dla przeciętnego człowieka.
Nie trzeba wykonywać gigantycznej liczby ćwiczeń, aby odnieść znaczącą korzyść.
Pierwsze serie dają bardzo dużo
Autorzy zwracają uwagę na coś bardzo intuicyjnego.
Jedna seria jest lepsza niż zero.
Dwie są lepsze niż jedna.
Natomiast każda kolejna seria przynosi prawdopodobnie coraz mniejszą dodatkową korzyść.
To zmienia sposób, w jaki można myśleć o początkujących.
Zamiast mówić:
„Musisz robić pięć serii każdego ćwiczenia”,
można powiedzieć:
„Zacznij od takiej dawki, którą będziesz regularnie wykonywać.”
Tempo powtórzenia? Dużo mniej istotne, niż mogłoby się wydawać
Time under tension stał się w świecie fitnessu niemal osobną filozofią treningową.
Czasami można spotkać bardzo precyzyjne zalecenia:
3 sekundy opuszczania.
1 sekunda zatrzymania.
2 sekundy podnoszenia.
Tymczasem nowe stanowisko ACSM pokazuje, że czas napięcia mięśniowego nie wpływał konsekwentnie na siłę ani hipertrofię.
W badaniach dotyczących hipertrofii porównywano nawet tempo od około:
0,5 do 8 sekund na powtórzenie
bez jednoznacznej przewagi jednej strategii.
Nie oznacza to oczywiście, że technika ruchu jest nieważna.
Nie oznacza też, że mamy machać ciężarem bez kontroli.
Wniosek jest znacznie bardziej subtelny:
precyzyjne liczenie każdej sekundy powtórzenia nie wydaje się konieczne, aby skutecznie budować mięśnie.
Rano czy wieczorem?
Kolejna rzecz, wokół której można stworzyć bardzo skomplikowaną teorię.
Czy poziom hormonów rano jest lepszy?
Czy wieczorem jesteśmy silniejsi?
Czy trening o konkretnej godzinie zwiększa hipertrofię?
W odniesieniu do siły autorzy nie wykazali konsekwentnej różnicy pomiędzy treningiem rano i wieczorem.
Dla hipertrofii danych było za mało, żeby wyciągnąć mocne wnioski.
Praktyczna lekcja brzmi więc:
jeśli trening o 7:00 wykonujesz regularnie, trenuj o 7:00.
Jeśli o 19:00 — trenuj o 19:00.
Regularność prawdopodobnie będzie miała dla większości ludzi większe znaczenie niż poszukiwanie „idealnej” godziny.
Jak długo odpoczywać między seriami?
To kolejny element, któremu poświęcono ogromną ilość internetowych dyskusji.
W analizowanym materiale krótsze przerwy poniżej jednej minuty i dłuższe powyżej jednej minuty nie powodowały konsekwentnie różnych przyrostów siły.
W przypadku hipertrofii autorzy uznali dowody za niewystarczające.
Czy to znaczy, że przerwa jest całkowicie obojętna?
Nie.
Jeżeli odpoczniesz dziesięć sekund i przez to nie będziesz w stanie wykonać kolejnej serii jakościowo, ma to oczywiście znaczenie praktyczne.
Ale znowu:
nie mamy podstaw, aby przedstawiać jedną dokładną długość przerwy jako magiczną wartość dla każdego człowieka.
Pełny zakres ruchu ma znaczenie dla siły
Nie wszystkie szczegóły okazały się mało ważne.
Zakres ruchu był jedną ze zmiennych, które wpływały na siłę.
Pełny zakres ruchu sprzyjał większym przyrostom siły niż częściowy.
Dlatego w praktycznych zaleceniach autorów dla siły znajduje się:
full range of motion.
To nie znaczy, że każdy człowiek musi w każdym ćwiczeniu za wszelką cenę wykonywać maksymalny możliwy zakres.
Indywidualna anatomia, mobilność, urazy czy komfort ruchu mają znaczenie.
Ale ogólny sygnał płynący z badań sprzyja pełniejszemu zakresowi ruchu.
Kolejność ćwiczeń ma znaczenie, jeśli zależy Ci na sile
To również praktyczny wniosek.
Ćwiczenia wykonywane wcześniej podczas sesji dawały większe przyrosty siły niż te pozostawiane na koniec treningu.
Jeżeli więc Twoim priorytetem jest poprawienie siły w konkretnym ćwiczeniu:
wykonuj je na początku treningu.
To prosta zasada wynikająca z danych.
A jeśli chcemy być szybcy i eksplozywni?
Tutaj sprawa wygląda inaczej niż w przypadku hipertrofii.
Dla poprawy mocy najlepiej wypadały obciążenia około:
30–70% 1RM.
Pomagał także:
- trening typu power,
- celowo szybka faza koncentryczna,
- Olympic-style weightlifting,
- eccentric flywheel training.
Objętość była natomiast raczej niska lub umiarkowana.
To doskonały przykład zasady:
trenuj zgodnie z celem.
Chcesz być silny?
Używaj większych ciężarów.
Chcesz zwiększyć masę mięśniową?
Zadbaj przede wszystkim o odpowiednią objętość i wysiłek.
Chcesz poprawić moc?
Trenuj szybkość generowania siły.
Czy periodizacja jest konieczna?
To prawdopodobnie jedna z najbardziej interesujących części publikacji dla osób interesujących się programowaniem treningowym.
Periodizacja oznacza systematyczne modyfikowanie takich elementów jak:
- ciężar,
- objętość,
- częstotliwość,
- charakter treningu
w kolejnych tygodniach i miesiącach.
Przez lata była przedstawiana jako jeden z fundamentów dobrego programu.
Tymczasem w nowym przeglądzie wpływ periodizacji na siłę był niejednoznaczny, a dla hipertrofii nie wykazano konsekwentnej przewagi nad programami nieperiodyzowanymi.
Autorzy piszą później:
przy odpowiednim progressive overload periodizacja nie jest istotnie lepsza od treningu nieperiodyzowanego pod względem funkcji mięśni i hipertrofii u zdrowych dorosłych.
To bardzo ważne.
Ale trzeba uważać z interpretacją.
Publikacja nie mówi, że periodizacja jest bez sensu.
Autorzy sami zauważają, że może służyć między innymi:
- kontroli zmęczenia,
- przygotowaniu do zawodów,
- osiągnięciu szczytu formy,
- zarządzaniu długoterminowym treningiem.
Dlatego dla zawodowego sportowca może być niezwykle przydatna.
Ale przeciętny człowiek nie musi znać wszystkich rodzajów periodyzacji, zanim pierwszy raz pójdzie na siłownię.
A co z progressive overload?
Tu również pojawia się ciekawa zmiana sposobu myślenia.
Progressive overload oznacza stopniowe zwiększanie bodźca treningowego.
Może to oznaczać:
- większy ciężar,
- więcej powtórzeń,
- więcej serii,
- większą częstotliwość,
- trudniejsze ćwiczenie.
Autorzy zaznaczają jednak, że progresja nie jest konieczna, aby uzyskać jakąkolwiek korzyść z treningu.
Jest przede wszystkim potrzebna wtedy, kiedy chcemy uzyskiwać dalszy postęp w długim okresie.
To ogromna różnica.
Człowiek może przez pewien czas wykonywać prosty trening i nadal czerpać z niego korzyści zdrowotne.
Dopiero kiedy chce dalej zwiększać możliwości organizmu, musi zwiększać bodziec.
„Minimalna skuteczna dawka” może zmienić sposób, w jaki zachęcamy ludzi do treningu
To jedna z najważniejszych idei całego stanowiska.
Autorzy zwracają uwagę, że nawet minimalne dawki treningu oporowego mogą powodować znaczące poprawy siły, hipertrofii i funkcji fizycznej.
To ma gigantyczne znaczenie.
Bo bardzo wiele osób nie rozpoczyna treningu właśnie dlatego, że wyobraża go sobie jako:
- pięć dni w tygodniu,
- godzinę lub dwie na siłowni,
- dziesiątki ćwiczeń,
- skomplikowaną dietę,
- suplementację,
- perfekcyjny plan.
Jeżeli poprzeczka wejścia znajduje się tak wysoko, wiele osób nigdy jej nie przekroczy.
Tymczasem nauka daje nam możliwość powiedzenia:
zacznij od czegoś małego.
Dwie sesje tygodniowo.
Kilka podstawowych ruchów.
Kilka serii.
Wystarczająco duży wysiłek.
I konsekwencja.
Być może najważniejszym parametrem treningu jest ten, którego nie da się wpisać do Excela
Adherence.
Czyli:
czy człowiek będzie ten trening rzeczywiście wykonywał?
Autorzy zauważają, że indywidualizacja programu może zwiększać uczestnictwo i regularność.
Dlatego program powinien uwzględniać:
- doświadczenie,
- potrzeby,
- możliwości,
- cele,
- bezpieczeństwo,
- przyjemność z treningu.
To jeden z najbardziej rozsądnych fragmentów publikacji.
Można stworzyć fizjologicznie perfekcyjny plan.
Ale jeśli człowiek nienawidzi go tak bardzo, że po trzech tygodniach przestaje ćwiczyć, jego praktyczna wartość wynosi zero.
To może być prawdziwa zmiana paradygmatu
Wcześniejsze wytyczne ACSM były znacznie bardziej szczegółowe.
Zalecano między innymi:
- 2–3 sesje tygodniowo,
- 8–10 ćwiczeń na główne grupy mięśniowe,
- 1–4 serie,
- 8–20 powtórzeń,
- 2–3 minuty odpoczynku,
- 40–70% 1RM,
- progressive overload,
- variation.
Nowe stanowisko przesuwa środek ciężkości.
Autorzy sugerują wręcz, że indywidualizowanie programu tak, aby zwiększyć udział ludzi w treningu, może być ważniejsze niż sztywne przestrzeganie wszystkich parametrów wcześniejszych wytycznych.
To bardzo duża zmiana filozoficzna.
Mniej:
„musisz trenować dokładnie tak”.
Więcej:
„znajdź skuteczną formę treningu, którą będziesz w stanie wykonywać”.
Co z tego wynika dla osoby początkującej?
Na podstawie stanowiska ACSM można stworzyć naprawdę prosty schemat.
Jeśli jesteś zdrowym dorosłym i chcesz poprawić ogólną sprawność:
Zacznij od 2 treningów tygodniowo
Angażuj główne grupy mięśniowe.
Możesz używać:
- maszyn,
- hantli,
- sztangi,
- gum,
- własnej masy ciała,
- kombinacji tych metod.
Nie potrzebujesz perfekcyjnego sprzętu.
Wykonuj minimum około 2 serii ćwiczenia
Autorzy rekomendują przynajmniej około dwóch serii na ćwiczenie, ponieważ więcej niż jedna seria daje dodatkową korzyść.
Nie musisz trenować do upadku
Trening powinien wymagać wysiłku, ale nie każda seria musi kończyć się absolutnym wyczerpaniem.
Używaj wygodnego zakresu obciążeń
Jeśli zależy Ci głównie na hipertrofii, możesz stosować bardzo szeroki zakres obciążeń.
Jeśli priorytetem jest maksymalna siła, włącz większe ciężary, szczególnie około ≥80% 1RM.
Zwiększaj bodziec, kiedy przestajesz robić postępy
Nie musisz obsesyjnie zwiększać ciężaru każdego tygodnia.
Ale jeśli chcesz dalej się rozwijać, z czasem potrzebujesz zwiększenia bodźca.
Czy świat fitnessu naprawdę może tego „nie polubić”?
Oczywiście nie oznacza to, że trenerzy są niepotrzebni.
Dobry trener może:
- nauczyć techniki,
- pomóc dobrać ćwiczenia,
- zwiększyć bezpieczeństwo,
- dopasować program do ograniczeń,
- pomóc zarządzać obciążeniem,
- zmotywować,
- poprawić regularność.
Publikacja nie podważa znaczenia dobrego specjalisty.
Podważa natomiast przekonanie, że bez skomplikowanej wiedzy i idealnego systemu treningowego nie warto zaczynać.
I być może to jest najważniejsza różnica.
Ale uwaga — ta publikacja też ma ograniczenia
To bardzo duże opracowanie, ale nie oznacza to, że daje ostateczną odpowiedź na każde pytanie.
Autorzy sami opisują kilka istotnych problemów.
Jakość wcześniejszych przeglądów była bardzo różna
Ocena AMSTAR wynosiła od:
1 do 9 punktów na 11.
Część dostępnych przeglądów była więc metodologicznie wyraźnie mocniejsza od innych.
Nie istnieje idealna metoda oceny jakości dowodów w umbrella reviews
Autorzy wykorzystali własny system oceny bazujący między innymi na AMSTAR i elementach metodologii GRADE.
Sami przyznają jednak, że nie istnieje obecnie jeden powszechnie zaakceptowany sposób oceny pewności dowodów w tego rodzaju przeglądach.
Część badań może się powtarzać
Jedno badanie pierwotne może znaleźć się w kilku metaanalizach.
Autorzy sprawdzili to zjawisko dla siły i stwierdzili umiarkowany poziom nakładania się badań.
Nie wykonali jednak tej samej analizy dla wszystkich pozostałych wyników.
Duża część danych pochodzi od osób niewytrenowanych
Chociaż włączono osoby o różnym doświadczeniu treningowym, znaczna część dowodów pochodziła od początkujących.
To bardzo ważne.
Osoba początkująca odpowiada na bardzo szeroki zakres bodźców.
U zaawansowanego kulturysty, powerliftera czy sportowca różnice pomiędzy strategiami treningowymi mogą mieć większe znaczenie.
Trening siłowy jest też bezpieczniejszy, niż wiele osób uważa
W publikacji autorzy odnoszą się również do obaw dotyczących bezpieczeństwa.
Przywołują analizę obejmującą ponad 38 000 uczestników, w której ćwiczenia nie zwiększały ryzyka poważnych zdarzeń niepożądanych.
Ryzyko mniej poważnych problemów nie było większe niż przy treningu aerobowym.
To szczególnie ważne w odniesieniu do osób starszych, które często rezygnują z treningu siłowego właśnie z obawy przed urazem.
Dlaczego ta publikacja jest tak ważna?
Nie dlatego, że odkryto jedno magiczne ćwiczenie.
Wręcz przeciwnie.
Jest ważna dlatego, że usuwa część magii z treningu.
Pokazuje, że wiele dróg prowadzi do poprawy.
Możesz ćwiczyć:
na maszynach.
Hantlami.
Gumami.
W domu.
Na siłowni.
Możesz używać cięższych albo lżejszych obciążeń.
Nie musisz trenować do upadku.
Nie musisz wykonywać idealnego tempa.
Nie musisz rozpoczynać od zaawansowanej periodizacji.
Nie musisz mieć idealnego splitu.
Ale musisz zrobić jedną rzecz:
trenować.
Regularnie.
I z odpowiednio dużym bodźcem.
Im więcej wiemy o treningu, tym prostsze stają się podstawy
To chyba największy paradoks współczesnej nauki o treningu.
Mamy coraz więcej:
- badań,
- metaanaliz,
- technologii,
- pomiarów,
- aplikacji,
- danych.
A jednocześnie podstawowy przekaz staje się coraz prostszy.
Dla większości zdrowych osób:
trening oporowy co najmniej dwa razy w tygodniu,
angażowanie głównych grup mięśniowych,
odpowiedni wysiłek,
wystarczająca objętość,
oraz regularność.
Dopiero kiedy te fundamenty działają, warto zastanawiać się nad kolejnymi procentami optymalizacji.
Podsumowanie
Nowe stanowisko ACSM nie mówi:
„szczegóły treningu nie mają znaczenia”.
To byłoby zbyt daleko idące uproszczenie.
Pokazuje coś znacznie bardziej interesującego:
wiele szczegółów ma mniejsze znaczenie, niż przez lata sądziliśmy.
Dla siły większe znaczenie mają:
- większe obciążenia,
- odpowiednia częstotliwość,
- pełny zakres ruchu,
- kilka serii,
- wykonywanie priorytetowych ćwiczeń wcześniej.
Dla hipertrofii szczególnie ważna jest:
- objętość.
Dla mocy:
- odpowiedni zakres obciążeń,
- duża prędkość fazy koncentrycznej.
Natomiast wiele innych elementów:
- trening do upadku,
- rodzaj sprzętu,
- dokładne tempo,
- pora dnia,
- skomplikowana struktura serii,
- periodizacja,
nie wpływało na wyniki tak konsekwentnie, jak mogłoby wynikać z internetowych dyskusji.
I być może najważniejsze zdanie brzmi:
nie czekaj na idealny program.
Jeżeli jesteś zdrową osobą dorosłą i nie wykonujesz treningu siłowego, największy krok naprzód nie polega na znalezieniu najlepszego planu w internecie.
Polega na rozpoczęciu treningu.
Bo największa różnica wciąż znajduje się pomiędzy:
treningiem
a
brakiem treningu.
Źródło
Currier BS, D’Souza AC, Fiatarone Singh MA, Lowisz CV, Rawson ES, Schoenfeld BJ i wsp.
American College of Sports Medicine Position Stand. Resistance Training Prescription for Muscle Function, Hypertrophy, and Physical Performance in Healthy Adults: An Overview of Reviews.
Medicine & Science in Sports & Exercise. 2026;58(4):851–872.
Analiza obejmowała 137 przeglądów systematycznych i ponad 30 000 uczestników.
Pozdrawiam
Sebastian Doba









